niedziela, 29 czerwca 2014

Złote myśli III

Niedawno zdałam sobie sprawę, że się pomyliłam i dodałam nie ten rozdział, wiec dziś macie 2 :) milej lektury ^-^
***
Dawno temu,żyły sobie 2 przyjaciółki. Jedna blondynka (b) a druga szatynka (s). To nieważne jak się nazywały, w każdym razie miały po 15 lat. Chodziły do gimnazjum publicznego razem z innymi rówieśnikami. Obie miały dobre oceny,przyjaźń wielu osób. Ale pewnego dnia (s) doszła do wniosku,że czegoś im w życiu brakuje. Zaczęły się nad tym poważnie zastanawiać. Po wielu godzinach i trudach wspólnego myślenia odkryły czego im brakuje do szczęścia. Miłości. Niby nic,a tak wiele szczęścia daje. Przynajmniej tak słyszały. W klasie mieli kilku przystojniaków, ale jeden z nich wyróżniał się nie tylko wyglądem, ale także swoją wiedzą o świecie. Szatynce podobał się ten chłopak. Nigdy nie miała odwagi mu tego powiedzieć. I kiedy zebrała się pewnego dnia było już za późno. On też się zakochał. Niestety nie w szatynce. W klasowej piękności. Uważanej za jedną z najbardziej popularnych dziewczyn w szkole. Miała blond włosy, niebieskie oczy, szczupłe nogi,chudy brzuch. Była idealna. Nic dziwnego,że każdy chłopak ją uwielbiał. Bo dwie przyjaciółki,pomimo iż zabawne,wesołe i mądre,wyglądem nie umywały się do tej popularnej. Dlatego szatynka od czasu, gdy chłopak się zakochał, zaczęła się ciąć. Nikt oprócz (b) o tym nie wiedział. Dalej udawały,że wszystko jest ok. Ale wcale nie było. Minęło wiele miesięcy, godzin,dni,tygodni, a (s) cierpiała. Kiedy byli w 3 klasie, (b) postanowiła porozmawiać z chłopakiem. Podeszła do niego po lekcjach i powiedziała:
-Czemu jej to robisz?
-komu?
-nie udawaj,że nie wiesz.
-ehhh... nic jej nie zrobiłem.-zapierał się
-ty nie rozumiesz w jakim ona jest stanie!-wykrzyczała mu w twarz
-spokojnie, nic jej nie będzie
-nawet jej nie znasz! Nie wiesz do czego jest zdolna! Ostatnio powiedziała,że jeśli do wycieczki z nią NORMALNIE nie porozmawiasz to się zabije...- rozpłakała się
-nie zrobi tego, przecież jesteście przyjaciółkami
-nic o niej nie wiesz-dziewczyna płakała coraz więcej. Chłopak nie poradnie ją przytulił.-ona nie żartuje,jest zakochana, a ty nic nie rozumiesz. Nie... nie chcę....chcę jej...stra...stra stra stracić. -jąkała się
-i nie stracisz. Zobacz tam stoi- wskazał na szatynkę
-ona ma rany na rękach. Mówiła,że ma ich tyle ile razy ciebie nie było,gdy Cię potrzebowała...
-idź do niej-puścił ją, (b) udała się do przyjaciółki. Streściła jej rozmowę z chłopakiem. Nijak tego nie skomentowała.
***
Mijały tygodnie, ale (s) nie rozmawiała z chłopakiem. Stała się cicha i przygaszona. Nie była już sobą.
-(b) ja już nie mogę dłużej na niego czekać...
-co to ma znaczyć?
- to już mój koniec. Nie chcę się już dłużej męczyć. Przepraszam za wszystko.
-nie... nie nie nie nie. Nie możesz,nie rób mi tego,błagam-po twarzy blondynki spłynęła pierwsza łza,a za nią kolejne...
-przepraszam-  wyszeptała szatynka
-nie rób mi tego,błagam. Nie dam rady żyć bez ciebie...
-musisz mi obiecać,że o mnie zapomnisz. Ułożysz sobie życie i będziesz szczęśliwa.  Obiecaj mi to.
-ale...
- obiecaj
-niemogę. Nie potrafię. Kocham Cię jak siostrę.
-proszę zrób to. Obiecaj.
-nie. Nie mogę.
-proszę.
-spróbuję.
-dziękuję. Za wszystko. Powiedz mu że zrobiłam to dla niego. Umarłam z miłości. Do niego. A on nadal będzie to bagatelizował. Szkoda, że mi nie powiesz jak zareagował na moją śmierć.-zaśmiała się gorzko.-żegnaj siostrzyczko...-uśmiechnęła się,ale w jej oczach widać było łzy
-nie.-wyszeptała blondynka-proszę,on nie jest tego wart. Nie będę mogła spać po nocach. Bo cie kocham jak siostrę. Przecież wiesz.-łkała
-przepraszam za wszystko co złego ci zrobiłam i to co zaraz zrobię. Przepraszam.
-nie przepraszaj. Nie rób tego- łkała rozpaczliwie
-nie umiem inaczej. Żegnaj. -jedna,samotna łza spłynęła jej po policzku- pożegnajgo też ode mnie.
-Siostrzyczko...nie...-szepnęła- żegnaj-rozpłakała się. Ukochana przyjaciółka odeszła. Spadła,a raczej skoczyła z okna. Z uśmiechem. Triumfu i łzami pożegnania. Odeszła. Z godnością. Ze śmiercią. Jak równy z równym. Już na zawsze... po głowie blondynki chodziła tylko jedna myśl:" nie. Nie to nie prawda. Ona nie mogła umrzeć."ale wiedziała. Wiedziała,że to już koniec. Koniec przyjaźni. Koniec historii, którą razem tworzyły... Koniec przyjaźni. Koniec wspólnej przyszłości. Przez jednego chłopaka. Chłopaka,który zadecydował o śmierci najważniejszej osoby w życiu blondynki. Ale ona już nie miała siły myśleć. Płakała. Ciągle. Nieprzerwanie. Za wszystko co razem przeszły. Za wspomnienia. Za złe i dobre chwile w ich życiu. Płakała, bo już nigdy nie zobaczy przyjaciółki. Nigdy nie zobaczy jej uśmiechu. Ona już nigdy nie otworzy oczu. Nigdy się nie zaśmieje. Nigdy nic nie powie. Nigdy nie przytuli w trudnych chwilach. To już koniec jej życia. Przez chłopaka. Idiotę,który zabił jej przyjaciółkę.jej siostrzyczkę. A ona płakała. Nie potrafiła się uśmiechać. W szkole ignorowała wszystkich. Uczyła się dobrze dla niej. Dla uczczenia jej pamięci. A później poszła do liceum do którego miały iść razem i być szczęśliwe. Ale los chciał inaczej....
Po wielu latach blondynka znalazłachłopaka. On ją rozumiał i pocieszał. Mieli dzieci i jedno z nich nazwali imieniem przyjaciółki. "Magdalena"-tak brzmiało jej imię. Tej,która zmarła w imię miłości.
Koniec

Smutne? Tak. Czemu? Tylko takie mi wychodzą.
Komentujcie :3
J.M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz