środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział III

Życie Hermiony Granger nie należało do łatwych. Z dnia na dzień życie ją przybijało coraz bardziej.  Nadal świetnie się uczyła, ale przyjście... oni ją zawiedli...opuścili...
A zaczęło się to pewnej chmurnej soboty.
-Wcale nie!
-a właśnie że tak!
W dormitorium pewnych gryfonek trwała bitwa na poduszki.
-Kochasz go!- krzyczała szatynka
-a wcale nie!- odpowiadała ruda
Widok  pół-nagich gryfonek walczących w kupie pierza mógł być dla zwykłego obserwatora dość dziwnym zjawiskiem.
-Gin, przyznaj że kochasz McLagena
-Hermi! Nawet mi o nim nie mów! On jest zwykłym gburem
-do tego przystojnym-dogryzała brązowooka
-Granger, ostrzegam Cię!
-ale o co Ci chodzi?-śmiała się Hermiona
- ty już dobrze wiesz o co!
Ginny dała za wygraną i obie opadły na swoje łóżka.
-podoba Ci się-stwierdziła dobitnie Miona
-Ugh. Nie skomentuję. A tobie? Kto się podoba?
-Hmmm... nie myślałam o tym od wakacji.
-to teraz pomyśl i mi powiedz.
-Myślę, że czuję coś do Rona
-myślisz? Umysł nie ma nic wspólnego z sercem.
- dobrze.  Tak więc CZUJĘ coś do niego. Zadowolona?
Na twarz Ginny wypłynął uśmiech triumfu.
-wiedziałam.
-ale co?
- Miona nie zaczynaj znowu.
Obie się roześmiały i spojrzały na zegarek. Wskazywał 8:30.
-Miona! Mamy pół godziny do śniadania!
- Gin! Szybko ubieraj się!
Wesley'ówna szybko wzięła rzeczy i pobiegła do łazienki. Po 5 minutach wyszła już ubrana w czerwoną mini i żółtą bluzkę zapinaną na guziki a do tego karminowe szpilki.  Hermiona już na nią czekała gotowa. Miała na sobie jasne jeansy i pomarańczowy top na ramiączkach a na nogach baletki koloru bluzki.
*Kolejny rzut oka na wiszący na ścianie zegar. 8:55*
-Ginny spóźnimy się na śniadanie!-poganiała przyjaciółkę, która nadal przeglądała się w lustrze.-i tak wyglądasz pięknie.  A teraz chodź. Pociągnęła rudą i obie ruszyły w stronę Wielkiej Sali. Wejście miały BARDZO efektowne.  Gdy tylko otworzyły drzwi wszystkie spojrzenia padły na nie.

-------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba bo ja nie mam przekonania co do tego rozdziałuCzekam z niecierpliwością na komentarze ;)
Julia Malfoy ^^

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział II

Już dawno mnie tu nie było           westchnęła Hermiona na widok ukochanego zamku
-Tak. A ile rzeczy już tu się stało- rozmarzyła się jej ruda przyjaciółka
-wiele przygód,historii do opowiadania...-kontynuowała Granger
W zamyśleniu kroczyły korytarzami szkoły. Nie po raz kolejny cisza była dla nich błoga. Oglądały Hogwart jakby znów były tu pierwszy raz. Nagle szatynka wpadła na coś, a raczej KOGOŚ. Ślizgon uśmiechnął się wrednie i powiedział:
-szlama Granger nie potrafi chodzić? Ooo, jak mi przykro-rzekł z  udawanym zatroskaniem,gdy zauważył, że upuściła jakieś kartki. Po czym odwrócił się i odszedł.
-jak ja go nienawidzę-  mruknęła pod nosem po czym zebrała kartki i razem z Gin odeszła. Ruda wiedziała, że jej przyjaciółka nienawidzi tego chłopaka. Nie dziwiła się z resztą. Ten chłopak oprócz kasy i wyglądu był podły, arogancki, ale co najważniejsze-nienawidził mugolaków.
-Że też musiałyśmy spotkać akurat jego-powiedziała skonsternowana Miona
-nie przejmuj się Mionka, dziś mamy się zabawić, więc nie możesz być smutna-uśmiechnęła się Ruda.
-Ginny co ty kombinujesz?
-Nie wiesz? Wszystkie domy urządzają dziś imprezy powitane.
No przecież,jak mogła zapomnieć? Ona, najlepsza,  najmądrzejsza, najlepiej zorientowana dziewczyna w całym Hogwarcie-zapomniała o imprezie powitalnej!
~To niedorzeczne!~karciła się w myślach~co się ze mną dzieje?
-Hermi? Wszystko ok?- przyjaciółka machała jej przed twarzą
-Co? A, tak. Wszystko w porządku.
-Na pewno? Nie chcesz iść na bal? Źle się czujesz?-dopytywała ruda
-Ależ nie-zaprzeczyła szybko-na pewno będę-dodała z wymuszonym uśmiechem.
-Boisz się o swoją kreacje?
-Trochę- skłamała gładko.
~zaraz! Czy ona właśnie skłamała najlepszej przyjaciółce?! Co się z nią dzieje?! Czy to ten sekret z Australii? Nie niemożliwe. Najlepiej przestać o tym myśleć. ~skarciła się w duchu
W tym czasie ruda opowiadała jej już o tym co ubierze na imprezę oraz o tym, ilu chłopaków będzie chciało je poderwać. Szatynka jednak jej nie słuchała pogrążona w myślach. Konkretnie o pewnym łasicowatym draniu...
***
Na imprezie.

-Dobrze się bawisz?-wykrzyczał jej do ucha Ron
- nie najgorzej,  ale muszę się przewietrzyć. SAMA-dodała widząc,że chłopak chce już otworzyć usta.
Wyszła przepychając się pomiędzy tańczącymi gryfonami. Opuściła pokój i skierowała się na błonia, gdzie w wolnych chwilach siadała i rozmyślała. I tym razem nogi skierowały ją w tamtą stronę. Spojrzała na zegarek. Była 21.00 a ona siedziała sama wśród otaczających ją rzadkich drzew. Na dworzu już c czuło się jesień. Liście zaczęły spadać, słońce już dawno zaszło, a zza chmury wyłonił się księżyc. Siedziała tak z dala od hałasu, trudu życia, od całego świata. Dopiero kiedy siedziała tu sama potrafiła się zrelaksować. Nagle jej błogą ciszę przerwał krzyk dobiegający gdzieś z lasu. Wystraszyła się i od razu pobiegła w tamtą stronę. Adrenalina-która zaczęła jej krążyć w żyłach szybciej, po tym jak usłyszała dźwięk bliżej,-kazała jej przyspieszyć. Ile sił w nogach pognała w stronę jego źródła.  To co tam zobaczyła przeraziło ją nie na żarty.
Pod drzewem na skraju Zakazanego Lasu siedział z zakrwawioną koszulą, nie kto inny tylko...
~Nie to niemożliwe... co taka osoba mogłaby robić o tej porze poza zamkiem?~Nie myśląc dłużej pognała w tamtą stronę,  gdyż nad głową tej osoby pojawił się hipogryf. Hermiona wydała z siebie pisk, ale nie zwolniła tempa. Dobiegła tam, wyjęła różdżkę i strzeliła pierwszym zaklęciem jakie jej przyszło do głowy. Bestia w szoku odsunęła się od nich pozwalając uciec.
-Wstań i biegnij-krzyknęła Hermiona. Chłopak posłuchał, ale gdy tylko się podniósł, syknął i prawie osunął się na ziemię. Oczywiście gdyby nie reakcja pewnej gryfonki, która natychmiast złapała chłopaka za rękę i zarzuciła go sobie na ramię.  Musiała przyznać, chłopak do lekkich nie należał. Pobiegła szybko w stronę zamku nie oglądając się za siebie i wlokąc chłopaka za sobą. Dotarli do chatki Hagrida i Hermiona zapukała. Nadal bała się,że potwór wróci i zrobi im krzywdę. Po chwili drzwi otworzył im wysoki mężczyzna z kędzierzawą brodą i takimi włosami. Widząc stan chłopaka bez słowa wpuścił ich do środka i powiedział:
-zaczekajcie tu. Zaraz sprowadzę pomoc.- po czym pognał w stronę zamku. Osoby siedzące w małym domku zajęły miejsca na krzesłach.
-co ty robisz o tej porze w Zakazanym Lesie?-wydarła się Hermiona
Chłopak nie odpowiedział tylko skrzywił się z bólu, przyglądając się swoim butom. Był bardzo zmęczony i jak na razie nie miał ochoty z nikim rozmawiać. Poza tym rany zadane przez hipogryfa bolały. Po chwili drzwi znów z hukiem się otworzyły i stanęła w nich McGonagal. Z wymalowaną na twarzy grozą, zwróciła się do Hagrida:
-Rubeusie, możesz zanieść tego ucznia do skrzydła szpitalnego?-powiedziała widząc stan chłopaka.
-tak, oczywiście Minervo.-Hagrid wziął chłopaka na ręce i wyszedł z nim.
-Panno Granger, zapraszam do mojego gabinetu. -Pani profesor- zaczęła Miona-nie czuję się najlepiej. Możemy porozmawiać jutro?-spytała błagalnie
-powiedz mi tylko co się stało.
- Uratowałam mu życie. Zaatakował go hipogryf. Tylko tyle widziałam.-dukała Miona
-Ech.-westchnęła nauczycielka- Dobrze. Niech pani idzie spać.  Porozmawiamy jutro. Może coś sobie pani przypomni. Dobranoc.
Hermiona zdenerwowana wróciła do zamku i od razu udała się do swojego pokoju. Spojrzała na zegarek
~O Merlinie! Już dochodzi północ!~ pomyślała i przyspieszyła kroku. Kiedy weszła do pokoju wspólnego nikogo tam nie zauważyła. Udała się więc do dormitorium, które dzieliła z Ginny.
~Może chociaż jej udała się impreza~ pomyślała mimochodem. Gdy zobaczyła, że przyjaciółka śpi spokojnie sama też położyła się na łóżku. Myślała, że nie uda jej się zasnąć, ale już po chwili odpłynęła do krainy Morfeusza...

Jak wam się podobał rozdział? :) Ja nie jestem szczęśliwa. No ale cóż, początki :) czekam na komentarze ^-^
Pozdrawiam i życzę wesołych Świąt,
Julia Malfoy :3

   

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział I

Hermione Granger obudził cichy sygnał budzika, uświadamiający jej, że pora już wstać. Był 1 września. Dzień rozpoczęcia nauki w Hogwarcie. Dla dziewczyny był to już 5 rok, ale nie była szczególnie tym zadowolona. Nie po tym co stało się w wakacje. Wiedziała, że już nic nie będzie takie samo. Mimo ponurych myśli powlokła się do łazienki, gdzie już od wczoraj czekały na nią ubrania. Przygotowała sobie siegającą do kolan czarna spódniczkę, luźną niebieską bluzkę i czarne baleriny. Zrobiła delikatny makijaż i spojrzała na zegarek. Była 9.00, a o 9.30 umówiła się z Ginny. Szybko przeczesała niesforne włosy i ogarnęła wzrokiem mieszkanie.
~Ogólny ład i porządek-pomyślała. Zabrała kufer i ruszyła w stronę wyjścia. Zatrzymała się jeszcze chwile na korytarzu spoglądając na swoje uśmiechnięte zdjęcie sprzed zaledwie kilku lat.
~Właśnie wtedy to się stało.-stłumiła łzy, które nagromadziły jej się pod powiekami i wyszła.
***
-No nareszcie. Ileż można czekać-powitała ją uśmiechnięta ruda dziewczyna, całując ją w policzek.
-To tak się wita przyjaciółkę?-roześmiała się Herma
-Oj przestań. Jak spędziłaś wakacje?-dopytywała ruda
-Nie najgorzej. Pierwszy miesiąc z rodzicami a drugi praktycznie tylko na kupowaniu książek, powtarzaniu materiału itd.
-Ech, ty się nigdy nie zmienisz-uśmiechnęła się Gin
-No cóż-westchnęła szatynka- A opowiadaj co u ciebie? Słyszałam, że spędzałaś czas w towarzystwie naszego Złotego Chłopca-tu dała rudej kuksańca w bok
-Noo...Tak...
-Coś się stało?-zaskoczona Hermiona spojrzała na przyjaciółkę ze smutkiem w oczach.
-Och, to nic. Po prostu po 2 miesiącach razem mam go trochę dość
-Rozumiem cię Gin
Później rozmowa zeszła na całkiem błahe tematy, a dziewczyny ani się obejrzały a już czas było wsiadać.
Ekspres Hogwart ruszył z masą-spragnionych wrażeń w czarodziejskim świecie, uczniów.



Wybaczcie,że rozdział dosyć krótki, ale chcę zacząć to pisać powoli tak by was zaciekawić. Więc cóż mam nadzieję, że znajdą się osoby chętne do przeczytania :) + mała informacja: POSZUKUJĘ BETY! Chętne osoby proszę o zgłaszanie się na gg: 50451083   :)
Tymczasem komentujcie! Pozdrawiam 

Julia Malfoy         

Wstęp :) + PROLOG

Przede wszystkim, chciałam was uprzedzić, że każda napisana przeze mnie notatka jest moja, nie wzorowana na innej. :D

To tak. Witajcie! Jeśli przypadkiem spodobałby wam się ten blog to ja tam będę happy ;)
Dobra bez przedłużania. Ten blog będzie w 100% o Dramione. Wiem pełno takich blogów w necie itd, ale ja mam własny pomysł, który narodził się w mojej chorej głowie xD


Czas akcji: Przed bitwą o Hogwart, mniej więcej na 5-6 roku.

Bohaterowie: Hermiona Granger, Dracon Malfoy, Ginny i Ron Weasly, Harry Potter, Blaise Zabini i kilkoro innych, mniej ważnych osób.

Fabuła: Hermiona Granger- kujonka, uczennica Hogwartu. Jest na 5 roku, razem z Harrym Potterem, Ronem Wesleyem i jego siostrą Ginny. Hermiona ukrywa sekret, który od dłuższego czasu nie daje jej spokoju. Przyjaciele nie niczym nie mają pojęcia, a Ginny dowiedziała się niedawno. Mianowicie, dziewczyna przez nieuwagę na wakacjach  w Australii wpadła w złe towarzystwo. Pewnej chmurnej nocy stało się coś okropnego. Tajemnicza osoba pojawiła się znikąd. Gdyby nie ona, Hermiona Granger już dawno była by martwa. Zdarzyło się to kilka lat temu. Po paru latach dziewczyna odnajduje zdjęcie z Australii i przypomina jej się wybawiciel. Dziewczyna jako nieustępliwa gryfonka postanawia odszukać wybawcę i mu podziękować. Kim okaże się ten heros? Herma z zamyślenia zaczęła zaniedbywać naukę. Co się stało z tą niegdyś mądrą i nieśmiałą dziewczyną? Jaki sekret skrywa Hermiona?


To tak.. Ja osobiście mam już wieleeee pomysłów jak dalej potoczy się akcja, ale mam nadzieję, że moja wena mnie nie opuści i znajdą się osoby chętne do dopingowania mnie :D
Pierwszy rozdział już niedługo. Wyczekujcie go :)
Julia Malfoy