Złote myśli
czasem myślę,że śmierć to najlepsze rozwiązanie. Wszystkim beze mnie byłoby lepiej. Wystarczy wziąć tabletki, przedtem napisać list to przyjaciółki i JEGO. Tego dla którego byłaś gotowa oddać życie... nie po to żeby się obwiniał,tylko po to by wiedział. A jeśli okazało by się,że on też Cię kocha?wtedy było by za późno... twój brat by Cię odnalazł "śpiącą" zawołałby rodziców, ale oni... ich przecież już nie ma... nie ma nikogo... młodszy brat zawołałby ojca... ojca, który pije,który nie widzi sensu w życiu. Ojca,który zadzwonił by po karetkę i w chwili przyjazdu nie było by go w domu. W domu zostałoby wspomnienie. Wspomnienie szczęścia, które jest złudne, złudne jak sen, jak marzenie o lataniu... czy to wszystko nie byłoby prostsze? O pogrzebie wiedziałaby cała szkoła. I na ten cholerny pogrzeb przyszłaby cała szkoła. Nauczyciele,uczniowie... i być może przez tydzień przychodziliby na twój grób. Ale po miesiącu, ba być może już po dwóch tygodniach, przychodziło by coraz mniej osób, aż w końcu nad twoim grobem pojawiła by się tylko Twoja przyjaciółka. Tylko ta,która cię kochała,która płakała po nocach jeszcze latami... bo jej zależało na tobie. Przez wiele lat nie mogła by znaleźć przyjaciółki,chłopaka, a nawet osoby, która by jej pomogła przez to przejść...i ona też by cierpiała. Aż do czasu kiedy twój brat dorósł by i odnalazł twój grób. Przyszedł by pogadać, o tym że wasz ojciec zmarł. On sam jest w miarę szczęśliwy i doskonale rozumie twój ból i decyzje. Aż pewnego dnia spotkał by twoją przyjaciółkę... Dowiedział by się o wielu rzeczach. Oboje by zrozumieli... a pewnego dnia po wielu takich spotkaniach zadecydowali by również "zasnąć"... Ale jemu by się nie udało... I dla uczczenia waszej pamięci złożył by jej ciało obok twojego,tak byście nawet po śmierci były przyjaciółkami. Bo on zrozumiał... wiedział by więcej niż ci głupi dorośli... a sam wychował by swoje dzieci i opowiedział im twoją historię, tak by każdego dnia mogli przychodzić i składać znicze i kwiaty na waszym(twoim i twojej przyjaciółki) grobie... i robił by to do końca swoich dni... A później jego dzieci kontynuowały by tę tradycję...
***
Mam nadzieję, że mi wybaczycie brak kolejnych rozdziałów ale jakoś nie potrafię tego dalej pisać. Oczywiście skończę to co zaczęłam ale poszukuję kogoś do pomocy :D i tu ukłon w waszą stronę: znacie kogoś kto ma dużo czasu na rozmowy na gg, na pisanie dramione itd? Jeśli kogoś znacie to podawajcie mi ich numer gg, bądź adresy stronek :) czekam na wasze opinie. Rozdział jeszcze się pojawi niedługo. Pozdrawiam i przepraszam & może lepiej zacznę pisać tego typu rzeczy? Co wy na to?
Julia Malfoy
może sprobuj zapytac Alathei z iluzja-rzeczywistosci.blogspot.com, bo ona zajrbisie pisze :D
OdpowiedzUsuń